Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ... Prywata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ... Prywata. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 stycznia 2012

Żyję...

No żyję, żyję, patrzę dzisiaj, że na blogu 1 wpis w styczniu i pomyślałam, że to ostatnia szansa, aby coś zmienić, więc szybko dodaję jeszcze 2 wpisy, no bo 3 będzie lepiej wygladało niż ten 1 marny, prawda? Moim cudownym i wiernym czytelnikom tak licznie się tutaj gromadzącym codziennie (pozdrawiam druciarzy) spieszę wyjaśnić, że jestem ostatnio bardzo zajętą kobietą. Oznajmiam, że w końcu się wyspałam i wysypiam, nocne maratony się już skończyły porażką mojego ulubieńca po ponad 5-godzinnym meczu, oczywiście niedziela przeryczana i musiałam się chwilę poobrażać na cały świat, ale już dochodzę do siebie:-)
Druty i kulinaria trochę zostały zaniedbane na rzecz książek, muzyki, filmów i z powodu niezwykle bujnego mojego życia towarzskiego :-) W ostatnich dniach wszystko zostało zaniedbane również przez niespodziewany atak hormonów, a pisanie felietonów i życiowych obserwacji zastąpiłam czymś innym... czym? Może niedługo się dowiecie ;-)
Ten rok jest szczególnym rokiem, kto wie dlaczego ten wie, niedługo piękna i szczęśliwa dwójka zostanie bezczelnie zastąpiona trójką... "czas pędzi nieubłaganie", ale na szczęście wciąż wyglądam jakby dwójka była jeszcze jedynką :-) Nie przejmuję się tymi liczbami, ale mimo wszystko nie jestem na nie obojętna, mają dla mnie pewne znaczenie i obiecałam sobie, że ten rok będzie przeżyty w zgodzie z Carpe Diem ( i oczywiście w zgodzie z moim rozsądkiem).
W zasadzie to chciałam tylko was pozdrowić, obwieścić, że wciąż żyję oddycham i dalej będę smęcić no i chciałam jeszcze tylko nabić posta :-) Buziaki :*:*:*

piątek, 23 grudnia 2011

Wesołych Świąt!

Prezenty zapakowane, chatka muminkowa lśni, choinka już stoi, a właściwie leży i ukrywa się przed kotem jeszcze nieubrana, ostatnie zapasy żywieniowe dokonane. Teraz zostaje tylko pichcenie, czyli sama radość i zabawa.
"Titanic" też już za nami, wczoraj się zryczałam, "Starsza pani musi zniknąć" była w zeszły weekend jak zwykle się naśmiałam, "Kevin sam w domu" miał leciutki falstart w tym roku, bo został wyemitowany w czasie mikołajkowym, ale w zastępstwie będzie "Kevin sam w Nowym Jorku", więc fani nie martwcie się. Ja czekam jeszcze tylko na "To właśnie miłość" i "Książę w Nowym Jorku" i już będę w pełni szczęśliwa i będę mogła spokojnie objadać się i leżeć do góry brzuchem. Czytałam ostatnio wywiad z Maciejem Stuhrem i na pytanie dlaczego zagrał w filmie "Listy do M." odpowiedział: "Po prostu reżyser mi powiedział, że to jest film, który będzie emitowany w telewzji co roku przed świętami". Świetna motywacja, ale coś w tym jest, są nieśmiertelne świąteczne piosenki ("Last Christmas", "All I want for Christmas is you") i tak samo są nieśmiertelne świąteczne filmy. Jak zwykle zbaczam z tematu, chciałam wam przecież tylko złożyć życzenia :-) Bo oczywiście te filmy i muzyka to tylko dodatki kojarzące się ze świętami, dopełniające je, ale najważniejsze będzie na pewno spotkanie z rodziną przy wigilijnym stole, a także późniejsze spotkanie z przyjaciółmi z kilkoma pierożkami pod pachą:-)

Kochani, życzę Wam
zdrowych, spokojnych, cichych Świąt
w gronie najbliższych.
Życzę, aby dostały Wam się trafione prezenty
i aby wasze podarunki spowodowały u kogoś spontaniczny uśmiech.
Życzę, aby magia świąt zapanowała w waszych domach,
aby małe rzeczy przepełniały szczęściem,
a te duże uczyły umiaru i pokory.
Zresztą jaki umiar, jaka pokora!
Są Święta, więc korzystajmy z ich uroku
i czerpmy z nich tyle radości,
aby starczyło do następnych Wesołych Świąt!

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Sto lat sto lat sto lat sto lat niechaj żyje nam, hej!

Dzisiaj swoje kolejne urodzinki obchodzi moja kochana przyjaciółka Goldie i chciałam złożyć jej publicznie najlepsze życzenia.

Droga Goldie, jako, że dziś twój wielki dzień życzę ci:
- Mnóstwo marzeń, przede wszystkim tych spełnionych
- Wiele miłych i radosnych chwil spędzonych w gronie najbliższych
- I oczywiście jak najwięcej naszej sławnej spontaniczności,
a jako, że jesteś teraz w takim, a nie innym momencie życia to również:
- Szczęścia w doborze specjalistów i ekspertów od spraw budowlanych, elektrycznych, hydraulicznych itd.
- Samego dobrze działającego i sprawdzającego się bez zarzutu sprzętu 
- Pomysłowości i nagłego olśnienia w projektowaniu i dekorowaniu.

Zawsze starałam się otaczać wyjątkowymi ludźmi i z perspektywy czasu widzę, że z całą pewnością wybrałam odpowiednie osoby. Z każdego okresu i etapu w moim życiu przechodzę w następne etapy już z nową, dojrzałą przyjaźnią. Bo prawdziwa przyjaźń to ta, która potrafi pokonać wszelkie próby i przetrwać czas. Nie jest sztuką przyjaźnić się z osobą, z którą chodzimy do szkoły - sztuką jest utrzymać tą przyjaźń kiedy szkoła się kończy, a życie pisze dalej nasze scenariusze.
Goldie i ja znamy się już 12 lat (!) - po wielu wzlotach i upadkach, romantycznych i górnolotnych wyznaniach w szkolnym radiowęźle, po wielu scenach zazdrości i po pozbyciu się wszelkiej szkolnej konkurencji w końcu Goldie została moją koleżanką z licealnej ławki. Razem wspierałyśmy się podczas matematycznych sprawdzianów, to ona podpowiadała mi słowa klucze w czasie odpytywań z polskiego, wspólnie przewodziłyśmy na zajęciach W-Fu w klubie tych "topornych, nieporadnych i zawsze na końcu".
Jeżdziłyśmy razem do szkoły, razem wracałyśmy, siedziałyśmy w jednej ławce, przerwy spędzałyśmy razem w radiowęźle, w weekendy często u siebie nocowałyśmy, a mimo to codziennie po szkole wieczorem wydzwaniałyśmy do siebie i paplałyśmy jeszcze po 30 minut albo dłużej - nasze mamy nie mogły się temu nadziwić :-) Teraz jak tak wspominam to był naprawdę fajny czas - nastoletnie miłości, ploteczki, inrygi, wspólne wyjazdy, wspólne urodziny, wspólne imprezy i już na zawsze WSPÓLNE WSPOMNIENIA. Tak na pozór różne światy, inne zainteresowania, zupełnie różne style i charaktery, a mimo to potrafiłyśmy stworzyć  i utrzymać coś, czego inni wciąż nie mają i szukają - zwykłą, szarą, nudną PRZYJAŹŃ  :-)
Goldie to bardzo specyficzna osoba i nie od razu da się ją polubić, oj nieee. Ludzie się jej boją i podchodzą do niej z dystansem. Bo kto od razu pała sympatią do takiej fizycznie malutkiej istotki, a cholernie wyszczekanej i szczerej aż do bólu? To bardzo silna osobowość, piekielnie inteligentna mistrzyni ciętej riposty, złośliwa, zołzowata, wredna, wrażliwa na ludzką głupotę, często nie przebiera w słowach. Ale warto poświęcić dłuższą chwilę, aby lepiej ją poznać, wtedy dopiero można dostrzec to, że wszelkie złośliwości są tylko nieudolnym wyrażaniem cieplejszych uczuć wobec drugiej osoby. Podobnie jak u mnie są to tylko pozory, więc często kiedy ze sobą rozmiawiamy ktoś z boku może odnieść zupełnie mylnie wrażenie, że nie przepadamy za sobą, a to przecież tylko wyrażanie naszej wzajemnej sympatii, prawda mała wstrętna czarownico? ;-)  
I co będę ukrywać - czasem mnie irytuje, wkurza i nie zawsze jestem w stanie zrozumieć jej postępowanie, ale to, co najbardziej w niej lubię, to fakt, że po tylu latach potrafi mnie wciąż zaskoczyć! Potrafi przyznać się do błędu, potrafi przeprosić, potrafi zaakceptować zupełnie inny świat od tego, który ona zna i w którym żyje, potrafi współczuć i wesprzeć a jednocześnie rozśmieszyć i dać kopa do działania.
Bo tak naprawdę to wrażliwa i uczuciowa osoba, która tylko udaje mocarza - na zewnątrz silna, w środku krucha i tylko nieliczni o tym wiedzą. Poza tym to jedna z najmniej egoistycznych osób jakie znam, zawsze można na nią liczyć, gdy tak sobie myślę to chyba nigdy mnie nie rozczarowała, nie zasłania się chorobą, problemami, dziećmi, ZAWSZE JEST nawet, gdy jest zmęczona i jej się nie chce - pamiętne babskie wieczorki kiedy to Goldie w szlafroczku lub pod kocykiem z kotem na kolanach siedzi i ziewa ;-)
Oczywiście moje "płodne palce" jak zwykle ponosi, ale zostawię sobie jeszcze trochę uszczypliwości i słodkości, bo tak naprawdę to dopiero za 2 lata będzie taka impreza, że hej:


A póki co cieszę się jeszcze tymi 10 dniami, jak co roku cieszę się nimi jak małe dziecko, kiedy to mogę Goldie dokuczać, że jestem Młodsza ;-)

wtorek, 28 czerwca 2011

Kilka słów do mikrofonu...

Witam witam,
i o zdrowie pytam, jak się czujecie, co myślicie, co robicie, jakie plany macie?
Nie lubię publicznie przemawiać, towarzyszy temu zwykle ogromny stres czyli ogólne upocenie, zająkanie i totalna pustka, kiedy zazwyczaj w głowie aż nadto złotych myśli. Zawsze zresztą uważałam, że najlepiej przemawia się w myślach i w Wordzie.
Nie będę więc długo przemawiać...
Kilka słów o mnie:
pełna sprzeczności poprawna nieromantyczka, realistka nic a nic nie bujająca w obłokach, notoryczna naciągaczka faktów i ubarwiaczka nawet najnudniejszej historii, ale nie kłamczucha. Czasem więc proponuję to co piszę traktować z lekkim przymrużeniem oka i dozą poczucia humoru, liczę, że w tych jakże poważnych współczesnych czasach ludzie wciąż potrafią jeszcze czytać między wierszami.
Będę pewnie pisać o wszystkim i o niczym, a ponieważ jak rozłożyć wachlarz moich zainteresowań to hoho końca nie widać, będzie tu pewnie sporo relacji, recenzji, moich odczuć i opinii.
Wydaje mi się, że czasem tu będzie zabawnie a czasem śmiertelnie poważnie, bo taka właśnie jestem JA - raz tak a raz siak, a wszystko to oczywiście wina hormonów i ciśnienia :-)